| Mesjasz w klasztorze |
Opat w tej sytuacji postanowił jakoś sprawie zaradzić i udał się na Daleki Wschód, aby u znanego pustelnika wywiedzieć się, czy upadek klasztoru jest karą za grzechy i niewierność zakonników.
- Tak jest - przytaknął pustelnik - grzech nieświadomości winny jest takiemu stanowi rzeczy.
- A co to bliżej znaczy? - chciał wiedzieć opat.
- Jeden z was jest Mesjaszem w przebraniu i wy tego nie jesteście świadomi - odparł świątobliwy mąż i zatopił się znowu a medytacji.
Opat w drodze powrotnej zaczął się poważnie zastanawiać: jakie to szczęście, że Mesjasz powrócił na ziemię i zamieszkał w jego klasztorze; w której osobie jednak ukrył się Mesjasz? Któż to może być: brat kucharz, brat zakrystianin, ojciec superior? Ten niestety ma za dużo wad... a może te jego wady są przebraniem dla Mesjasza?
I tak biorąc pod lupę każdego z zakonników, doszedł do wniosku, że nie ma nikogo bez wad, a przecież jeden z nich - według zapewnienia pustelnika - musi być Mesjaszem.
Wróciwszy do klasztoru, zebrał wszystkich podwładnych i opowiedział wszystko, czego się dowiedział. Mnisi kiwali niedowierzająco głowami, ale po naradach podjęli postanowienie: jeżeli rzeczywiście to prawda, że jeden z nas jest Mesjaszem (a nikt nie wie kto), to trzeba się odnosić do siebie z wzajemnym szacunkiem i miłością.
- Nigdy przecież nie wiadomo - dopowiedział najmłodszy.
Trudno uwierzyć, ale w klasztorze wkrótce zapanowała radosna, świąteczna atmosfera. Klasztor zaczął promieniować i do furty znów zaczęli pukać młodzieńcy z prośbą o przyjęcie.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz